niedziela, 15 lutego 2015

Zmartwychwstanie


Zmarli żyją dłużej :-) Właśnie stwierdziłam z przerażeniem, że nie pisałam w blogu od prawie roku. Życie niestety nie pyta, czy ma pozostawić czas albo zdrowie na wszystko co dla nas jest ważne. Człowiek goni od obowiązku do obowiązku, od troski do troski, i zapomina kim jest naprawdę...

Ale skoro zbliża się Wielkanoc czas na zmartwychwstanie bloga. Im gorsze czasy na świecie, tym ważniejsze jest być człowiekiem :-)

Piszę z komórki, nowego komputera nadal nie posiadam, więc mam nadzieję że coś tu z tego wyjdzie :-)

Wpis za pomocą Blogaway

piątek, 18 kwietnia 2014

Wesołych {wegańskich} Świąt Wielkanocnych :)


Życzę wszystkim wesołych i spokojnych Świąt Wielkanocnych :) Jeśli jeszcze szukacie inspiracji na dania wegańskie pasujące na Wielkanoc, to zajrzyjcie do akcji "Wegańska Wielkanoc" lub do kolekcji na Vegespocie: "Tofurniki", "Wegański majonez", "Tofucznice" i "Wegańskie ciasta" (ta kolekcja pochodzi z wegańskiej akcji "Ciasto w Miasto").

Przypominam że akcja "Wegańska Wielkanoc" trwa do 30.Kwietnia, więc nadal można wziąć udział. Od przyszłego roku akcją zajmie się Marta z bloga "Szpinakowa Wróżka", jest bardzo zaangażowania i odpowiedzialna (czyli nie porzuci bloga z dnia na dzień albo nie znudzi jej się nagle weganizm itp), jej blog jest świetny i aktywny, więc o wiele lepiej niż ja nadaje się do opieki nad tą ważną dla wszystkich wegan akcją. Moja ciężka choroba niestety pogarsza się od stresu i w tym roku znowu mam problemy z tego powodu, dlatego jeszcze raz bardzo dziękuję za szybką pomoc i ofertę przejęcia :) Oficjalne przekazanie akcji opublikuję jeszcze raz pod koniec miesiąca, ale tylko po to aby zauważył to każdy zainteresowany tym tematem.

Jestem prawdopodobnie nieco przesadnie zatroskana takimi sprawami, ale myślę że ta akcja pomaga wszystkim początkującym w kuchni wegańskiej, a poza tym dałabym górę złota każdemu kto by mi dał dostęp do takich wyjaśniających podstawy akcji kiedyś w młodości, gdy walczyłam samotnie z dyskryminacją i niewiedzą. Niektórych młodych wegan właśnie w Święta zaginają, przy stole zawalonym jedynie górą jedzenia odzwierzęcego sytuacja staje się nagle szczególnie represyjna, i każde dobre świąteczne danie wegańskie jest jak koło ratunkowe, albo stopa wstawiona w ledwo otwarte drzwi, które inni chcą właśnie wam zatrzasnąć przed nosem. Rodzina zniszczyła mi próby przejścia na żywienie roślinne jako nastolatka "z powodu zdrowia" - i dzięki temu jestem dziś nieuleczalnie chora, przeszłam na zdrowe żywienie jak już na reperowanie niektórych szkód było za późno...

Pamiętajcie, podczas ważnych uroczystości wegan najczęściej sie dyskryminuje, nawet osoby zwykle uprzejme i pomocne nagle "zapominają" o waszych potrzebach. Dobrze jest zawsze przynieść ze sobą co najmniej jedno sprawdzone wegańskie ciasto lub pieczeń, jak o was nie zapomną to będzie więcej dobrych rzeczy, a jak "zapomną" to pokażecie że nie jesteście "głupią bidulką", tylko dobrym człowiekiem który z wszystkim sobie poradzi. Odpowiedzialność, samodzielność, uprzejmość mimo chamstwa, oraz humor, to najlepsze sposoby przeciw dyskryminacji :)

[Zdjęcie jest z Wikipedii]
Posted via Blogaway

niedziela, 13 kwietnia 2014

Wegańskie dania jajeczne


Poniżej podaję dwa przepisy na klasyczne wegańskie dania 'jajeczne', w sam raz na Wielkanoc. Mimo że to taka klasyka, to tych przepisów jeszcze w blogu nie miałam. Wypracowałam własny przepis na "jajecznicę po wegańsku", bo po pierwsze było mi brak smaku jajecznicy (a przeszłam na weganizm z powodu zdrowia a nie z powodu nielubienia jajek), a po drugie niewegański mąż też miał być zachęcony do spróbowania. Dlatego smak jest szczególnie jajecznicowy i bardzo nieegzotyczny. Inne, prawdopodobnie ciekawsze i/lub zdrowsze wariacje, można znaleźć np. na Vegespocie :)



Jajecznica po wegańsku {tofucznica}

Składniki:
* 400g tofu (kupuję dwie standardowe kostki, białe i smaczne)
* 1-2 cebule (ja bardziej lubię białe bo to swojsko, ale czerwone też dobre)
* 1 czerwona papryka (opcjonalnie, ale bardziej kolorowo)
* cebulka dymka albo szczypiorek albo inna zielenina (można i mrożone zioła jak nic innego nie ma)
* 2-3 łyżki stołowe płatków drożdżowych (można dostać w sklepach ekologicznych w całej Polsce) *
* szczypta (brązowego) cukru
* dwie łyżki oliwy lub innego dobrego oleju do smażenia
* chlust oleju lnianego
* chlust mleka roślinnego lub śmietanki wegańskiej
* 1-2 łyżeczki czosnku w proszku (uwaga, to nieopcjonalny "tajemniczy składnik") **
* świeżo zmielony pieprz i gruba sól naturalna
 chlust = coś między jedną łyżeczką a dwiema łyżkami stołowymi, według gustu

Siekamy cebulę, paprykę i zielone cebulki/szczypiorek, odstawiamy na bok w osobnych miseczkach. Kroimy tofu dość grubo i rozgniatamy widelcem w misce (można też rękami, chodzi o to by wygląd był dobry i naturalny). Przyprawiamy świeżo zmielonym pieprzem, grubą solą i czosnkiem w proszku (uwaga aby nie dodać zbyt wiele soli, można zawsze dosolić później na talerzu). Dodajemy płatki drożdżowe, chlust mleka roślinnego lub śmietanki wegańskiej, i chlust oleju lnianego (bo daje złocistożółty kolor, pyszny smak i zbawienne dla zdrowia kwaski omega-3). Dokładnie mieszamy, najlepiej drewnianą łyżką lub rękami, aby się więcej nie rozdrabniało. Podgrzewany dwie łyżki oliwy na patelni, aż zacznie syczeć po wkropleniu nieco wody. Podsmażamy cebulę aż będzie szkliwa, dodajemy nieco cukru i soli, mieszamy. Teraz można dodać posiekaną paprykę, albo jak nie mamy od razu dodać tofucznicę. Zmniejszamy ogień i smażymy do ulubionej konsystencji, mieszając aby zapobiec przypalaniu. Pod koniec można opcjonalnie dolać dodatkowy chlust śmietanki wegańskiej (aby jajecznica wyglądała jeszcze bardziej jajecznicowo :o). Przyprawiamy świeżo zmielonym pieprzem i grubą solą, mieszamy z zieloną cebulką, szczypiorkiem lub inną zielenią, i podajemy dopóki ciepłe. Jeśli ostygnie i pozostaną resztki to proponuję z tego zrobić sałatkę jajeczną do kanapek (przepis poniżej)



Wegańska sałatka jajeczna na kanapki

Składniki:
* gotowa (nie przesolona) jajecznica po wegańsku
--------------- ALBO --------------
* 400g tofu dobrej jakości (czyli biały i smaczny)
* 1-2 cebule (białe lub czerwone)
* cebulka dymka albo szczypiorek albo inna zielenina
* 2-3 łyżki stołowe płatków drożdżowych (można dostać w sklepach ekologicznych w całej Polsce) *
* szczypta (brązowego) cukru
* dwie łyżki oliwy lub innego dobrego oleju do smażenia
* chlust oleju lnianego
* chlust mleka roślinnego lub śmietanki wegańskiej
* 1-2 łyżeczki czosnku w proszku (uwaga, to nieopcjonalny "tajemniczy składnik") **
* świeżo zmielony pieprz i gruba sól naturalna
----------------------------------------
* 2-3 łyżki wegańskiego majonezu
* łagodna musztarda do smaku

Przygotowujemy wegańską jajecznicę, uważając przy tym aby jej nie za bardzo solić. Jeśli robimy ją świeżo tylko do sałatki to pomijamy paprykę, i dodajemy więcej zielonej cebulki/szczypiorku, a mniej soli. Przyprawiamy majonezem wegańskim i drobinką łagodnej musztardy, dokładnie mieszając. Ewentualnie dodajemy nieco wiecej świeżo mielonego pieprzu i grubej soli, albo i szczyptę cukru. Sałatka lubi sie "przegryźć" przez parę godzin w lodówce, trzyma się jedynie w lodówce około 2-3 dni. Świetnie pasuje na kanapki nie tylko na Wielkanoc :)


* Płatki drożdżowe powodują pół płynną jajeczną konsystencję i jajeczny kolor (po usmażeniu tofucznica robi się delikatnie jajeczno żółta - w przeciwieństwie do kurkumy, która może powodować kolor żółto-neonowy i zbyt jaskrawy). A poza tym są bardzo zdrowe, to jedno z najlepszych źródeł większości rodzajów witaminy B

** Dlaczego do wegańskich dań jajecznych dodaję czosnek w proszku? Są weganie którym smak jajek jest obcy lub ich specjalnie nie interesuje, więc nie dodają. Inni weganie ratują smak "czarną solą" (tzw. "Kala Namak") z Indii, co nie jest złym wyjściem jeśli mamy dostęp do tego egzotycznego produktu. Ale tajemnicą smaku jajecznego i owej jajecznej soli jest naturalna siarka, którą możemy tanio, łatwo i zdrowo uzyskać dodając czosnek w proszku. Oczywiście można dodać więcej cebuli lub świeży czosnek, ale ja po prostu chciałam sam smak jajeczny bez bardzo cebulowego lub czosnkowego smaku (czosnek w proszku jest bardzo łagodny, zwłaszcza jeśli stoi zawsze w kuchni w cieple i w świetle, tak jak u mnie) Przy tej okazji bardzo dziękuję mojej nauczycielce chemii i nauczycielce biologii, które już w szkole podstawowej tyle mnie nauczyły, że aż do dziś z tego mam korzyści :)

Wegańska Wielkanoc 2014

Posted via Blogaway

sobota, 5 kwietnia 2014

Sałatka na obiad w trzy sekundy i nowoczesne czasy...

Wpis testowy z nowej komórki z internetem, czyli smartphone. Komputer nadal zepsuty, i nawet komórka podczas wypadku zniszczona, dlatego na szczęście teraz mam nową.

Powyżej jedno z moich przypadkowych zdjęć, aparat w komórce w sam raz starcza do takich rzeczy, wysyłam zwykle do męża aby się o mnie nie martwił :)

Dla zainteresowanych przepis na błyskawiczną, zdrową i pokrzepiającą sałatkę dla bardzo głodnych. Często wracam z pracy głodna i ledwo żywa, a tu nic się przecież samo nie ugotuje.

Sałatka w trzy sekundy

Składniki (wychodzi wielka miska):
* duża puszka białej fasoli
* mała puszka czerwonej fasoli
* puszka kukurydzy
* jedna czerwona papryka (albo inna, czerwona najładniej koloru dodaje)
* zioła (najlepiej pasuje pietruszka ale można i inne) świeże posiekane albo mrożone (albo w najgorszym wypadku suszone)
* jedna cebula (opcjonalnie)
* chlust oleju lnianego i/lub oliwy (albo i inny smaczny olej)
* chlust octu jabłecznego albo jakiego macie (o łagodnym smaku)
* nieco (brązowego) cukru do smaku
* czosnek w proszku do smaku
* gruba sól morska i pieprz (najlepiej świeżo mielony)

Otwieramy wszystkie puszki, fasolę dokładnie płuczemy w sitku pod bieżącą wodą i wylewamy jakiekolwiek płyny z puszek fasoli (płyn z kukurydzy za to jest smaczny, lekkostrawny i stanowi część sosu), mieszamy wszystko, dodajemy posiekaną paprykę, zioła i cebulę, przyprawiamy według smaku. Osoby dbające bardzo o zdrowie mogą np.pominąć olej, sól i ocet, płyn z kukurydzy wystarcza jako zdrowy sos. Do tego pasuje razowy chleb i kubek kawy lub herbaty :) Sałatka wystarczy jako obiad, bo jest bardzo sycąca, i zawiera razem z razowym chlebem wszystkie człowiekowi potrzebne aminokwasy.

Posted via Blogaway

sobota, 15 marca 2014

Wegańska Wielkanoc 2014



Mimo pewnych problemów technicznych i prywatnych (pobyt w szpitalu po wypadku, zepsuty komputer itd) niezmiennie opiekuję się akcją Wegańska Wielkanoc. Do Wielkanocy pozostały tylko cztery tygodnie, a czas to jak wiadomo luksus. Zapraszam do udziału, wszystkie wegańskie Wielkanocne przepisy są ok, a blog uczestniczący nie musi być koniecznie wegański :)

Regulamin jest prosty: Akceptowane są wszystkie przepisy które nadają się na Wielkanoc i jednocześnie są wegańskie - czyli bez jajek, bez nabiału i bez miodu (i logicznie bez mięsa, ryb, żelatyny, smalcu i innych dodatków pochodzenia zwierzęcego). Ja sama jem miód, ale wielu wegan z niego rezygnuje, dlatego proszę o przepisy bez miodu (lub jedynie z miodem jako alternatywa dodatkowa).

Miody wegańskie (czyli sztuczne miody na podstawie syropu z cukru, co można przeczytać na etykiecie z tyłu słoika) lub syrop z agawy, klonowy itp są oczywiście dozwolone :)

Aby dołączyć do akcji należy zarejestrować się na Vegespot, wybrać przepisy do akcji, i będą dodane automatycznie :) Akcja zaczyna się 18.Marca 2014 i trwa do 30.Kwietnia 2014.

Poniżej znowu alternatywne banerki do wyboru, dla każdego coś dobrego (mam nadzieję :o) Wystarczy skopiować kod obok banerka i wstawić go do wersji HTML swojego posta :) W tym roku proszę o dodanie banerka, skoro jest tak wiele do wyboru chyba dla każdego coś się znajdzie :)

Wegańska Wielkanoc 2014  

Wegańska Wielkanoc 2014  

Wegańska Wielkanoc 2014  

Wegańska Wielkanoc 2014  

Wegańska Wielkanoc 2014  
[zdjęcia w banerkach są z flickr creative commons, 12345]

czwartek, 26 grudnia 2013

Boże Narodzenie 2013



Najlepsze życzenia, przede wszystkim dużo zdrowia, relaksu i odpoczynku :) Nieco z opóźnieniem, ale co tu robić bez normalnego dostępu do internetu. W tym roku Pani Domu kuleje, więc sama łatwizna w kuchni, czyli dania szybkie, łatwe i gotujące się same: porządny wegański bigos z masą dobrze podsmażonych wege kiełbasek, barszcz mocno buraczany (bo lubię wystarczająco dużo pokrojonych na plastry buraków w barszczu), niepomijalne pierogi z grzybami, purée ziemniaczane (a raczej pyszny wytrawny krem ziemniaczany), ulubione pory w wegańskiej śmietanie, kompot i babeczki piernikowe. Do tego kupione (z dostawą prosto do kuchni za jedyne 12 złotych ekstra) pieczywo, owoce, słodycze i napoje, i nawet taka kaleka jak ja da sobie radę :o)

środa, 6 listopada 2013

Weganka w szpitalu :(



Przepraszam za kolejny tak długi brak wpisów, ale tym razem naprawdę miałam poważny wypadek (najzupełniej nie związany z choroba) i właśnie wracam ze szpitala :/ Komputer zepsuty, nie mam internetu w domu, i nie wiem kiedy tu będę mogła znowu pisać :/ Jedynym plusem było jedzenie wegańskie, które po 5 dniach walki jednak dostałam :o) (na zdjęciu standartowa kolacja nie-wegańska)

piątek, 30 sierpnia 2013

When the rain begins to fall



Like the sand can seep right through your fingers so can all your days
as those days go by you'll have me there to help you find
the way I feel with you I know it's gotta last forever

And when the rain begins to fall you'll ride my rainbow in the sky
and I will catch you if you fall you'll never have to ask me why
and when the rain begins to fall I'll be the sunshine in your life
you know that we can have it all and everything will be alright

Time goes by so fast you've got to have a dream to just hold on
all my dreams of love began with the reality of you
and I believe that all our dreams will last forever

And when the rain begins to fall you'll ride my rainbow in the sky
and I will catch you if you fall you'll never have to ask me why
and when the rain begins to fall I'll be the sunshine in your life
you know that we can have it all and everything will be alright

Though the sun may hide we still can see the light
that shines for you and me we'll be together all that we can be

And when the rain begins to fall you'll ride my rainbow in the sky
and I will catch you if you fall you'll never have to ask me why
and when the rain begins to fall I'll be the sunshine in your life
you know that we can have it all and everything will be alright

środa, 28 sierpnia 2013

Wpis informacyjny / Zastępczy


Przepraszam że mnie tu nie ma od tak długo, jesteśmy żywi i zdrowi (na tyle ile można w moim wypadku, ale normalnie pracuję itd). Niestety komputer przestał funkcjonować, a do tego doszło pół tuzina innych katastrof naraz. Na koniec ostatnie światowe skandale internetowe tak mi obrzydziły cały blog i wszystko inne, że... Ale koniec z tym, mimo że mogę zajrzeć do bloga tylko z pracy, nigdy nie zamierzałam niczego porzucać, i nie zamierzam poddać się ponurej ciemności ogarniającej nagle cały internet :p :) Wolność zaczyna się w sercu i duszy.

niedziela, 12 maja 2013

† *~ Grecka Wielkanoc ~* †



Dziś chciałam opisać (mniej więcej) co jemy w Grecką Wielkanoc. Przy czym muszę dodać że czy Wielkanoc czy nie, i tak często prawie nic nie mogę jeść, i tylko owoce są daniem po które zawsze sięgam (tak wygląda życie jak się za późno przejdzie na weganizm...) Najpierw po prostu napiszę jakie dania się podaje, przy czym zaznaczę które są wegetariańskie/wegańskie. A poniżej podam przepis na coś smacznego z Greckiej kuchni Wielkanocnej, oczywiście po wegańsku :)



Główne Greckie dania Wielkanocne, takie z rodzaju "zawsze ale to zawsze", to (dania które są wege lub można przerobić na wege zaznaczyłam na zielono):

1. Tsoureki (τσουρέκι), słodkie pulchne ciasto Wielkanocne (zdjęcie powyżej). Zwykle jest udekorowane jajkami malowanymi na czerwono, ale jak widać można udekorować i migdałami :)

2. Masa jajek farbowanych na czerwony kolor (bo to podobno przynosi szczęście... ale zapewne nie biednym kurom które owe masy jajek muszą znieść :P)

3. Jagnię pieczone, często na wolnym ogniu (jak można sobie wyobrazić danie stanowczo nie-wegetariańskie i nie-wegańskie)

4. Zupa Mageiritsa (μαγειρίτσα), robiona z resztek owego pieczonego biedaka powyżej, czyli dosłownie z kopyt, ogonów i resztek. Tradycyjnie można też przygotować zupę Avgolemono (αυγολέμονο), cytrynowo-jajeczną z ryżem, która przynajmniej zadowoli wegetarian (o ile nie zawiera rosołu z kury...)



Inne dania są zmiennie popularne w różnych okolicach Grecji. Ważne jest przede wszystkim aby wszystkiego było obficie, bo Wielkanoc to największe święto w roku, i zjeżdża się wtedy cała bliższa i dalsza rodzina, i kto wie kto jeszcze, jak to u Greków bywa :)

Więc podaję ogólnie to co akurat poznałam/polubiłam (bez gwarancji że to akurat je się i w innych częściach Grecji):

1. Mezedes (μεζέδες), czyli przystawki: oczywiście najróżniejsze oliwki, Greckie sery, Dolmades (ντολμάδες) - zdjęcie i przepis poniżej (bo uwielbiam), oczywiście masa dojrzałych Greckich warzyw (Greckie pomidory ponoć są najlepsze na świecie),  Melitzanes yiahni (μελιτζάνες γιαχνί) - pieczone bakłażany z pomidorami, Manitaria (μανιτάρια) - grzybki marynowane, sosy - Tzatziki (τζατζίκι), Hummus (χούμους), Melitzanosalata (μελιτζανοσαλάτα) i Tyrokayteri (τυροκαυτερή), oraz chrupki Grecki chlebek i pita

2. Dania główne (oprócz owego pieczonego jagnięcia i zup): Spanakopita (σπανακόπιτα) i/lub Tyropita (τυρόπιτα) - słynne Greckie zapiekanki, Kotopulo lemonato (κοτόπουλο λεμονάτο) czyli grillowany kurczak cytrynowy,  Patates me skortho (πατάτες με σκόρδο) - ziemniaki pieczone z czosnkiem i cytryną, Maroulosalata (μαρουλοσαλάτα) - pyszna, całkowicie zielona sałatka, i oczywiście znowu świeży chrupki Grecki chleb

3. Desery (poza ciastem Tsoureki): Baklavas (μπακλαβάς) - słynne słodkości jak z bajki (na zdjęciu powyżej), Galaktoboureko (γαλακτομπούρεκο) - ciasto z nadzieniem kremowo-mlecznym, Koulourakia (κουλουράκια) - ciasteczka maślane, Glika koutaliou (γλυκα κουταλιού) - pyszne cudeńko pomiędzy konfiturą a kandyzowanymi owocami, i oczywiście masa świeżych dojrzałych owoców (melony, arbuzy, winogrona, mandarynki, ananasy...)

4. Napoje: zimna woda źródlana lub mineralna (bardzo ceniona w upalnej Grecji), soki i lemoniada dla dzieci, Grecka kawa, piwo, różne wina, no i mocniejsze Ouzo, Tsipouro (τσίπουρο) albo Raki



Dolmades (ντολμάδες) - Greckie mini krokiety/gołąbki w liściach wina
Wychodzi 30 małych krokietów
(uwaga, pracochłonne, ale można przygotować wcześniej i trzymać w lodówce)

Składniki:
* 40 liści wina (ze słoika lub z puszki) - radzę kupić co najmniej 2 razy więcej
* 100g ryżu
* 1-2 średnie cebule
* 2-4 ząbki czosnku (ja lubię więcej, ale to nie dla każdego)
* 3 łyżki stołowe orzechów piniowych
* 3 łyżki stołowe rodzynek (opcjonalnie, wtedy dodać podwójną ilość orzeszków)
* 4 łyżki stołowe posiekanej cebuli dymki
* 4 łyżki stołowe posiekanych ziół (pietruszka, koperek)
* 2 łyżki stołowe mięty (opcjonalnie)
* oliwa (Grecka)
* sól morska i świeżo zmielony pieprz
* sok z 1-2 cytryn
* opcjonalnie liście kapusty (do podłożenia pod krokiety w garnku, aby się nie przypaliły - jakby nie starczyło liści wina)

Zagotowujemy garnek wody, dodajemy sok z połowy cytryny. Wyłączamy kuchenkę, i wkładamy rozwinięte (ale niekoniecznie rozdzielone) liście do wody na około 3 minuty. Wyjmujemy, zalewamy w misce zimną wodą, i jak ostygną dokładnie odlewamy wodę, i dzielimy na pojedyncze liście. Zwykle górne i dolne liście ze słoika są podarte, i te właśnie odkłada się na bok i używa do podkładania pod krokiety podczas duszenia (ja zwykle używam dodatkowo liści kapusty).

Podgrzewamy nieco oliwy (2-3 łyżki stołowe) w patelni i podsmażamy posiekaną cebulkę, dodajemy ryż, i podsmażamy lekko, mieszając drewnianą łyżką. Dodajemy przetarty/posiekany czosnek, orzeszki piniowe, rodzynki i 300ml wody (duży kubek). Przykrywamy patelnię, i dusimy wszystko aż ryż będzie miękki, i wsiąknie całą wodę (około 10minut). Dodajemy posiekane zioła i cebulkę dymkę. Odstawiamy na bok, i przyprawiamy pieprzem, solą i 2 łyżkami stołowymi oliwy.

Do dużego garnka z grubym spodem wlewamy 4 łyżki stołowe oliwy, i 4 łyżki stołowe wody. Wykładamy garnek (podartymi) liśćmi wina i/lub liśćmi kapusty.

Przygotowujemy krokiety: odcinamy ogonek, wkładamy w środek około jednej małej łyżeczki nadzienia, i zawijamy krokiet w ten sposób (klik). Powinny być porządne, dobrze się trzymać i nie rozpadać. Ostrożnie wkładamy krokiety do garnka stroną bardziej otwartą w dół, i układamy je w kółko obok siebie, a potem jedne na drugich, ale nie więcej niż 4 warstwy. Z góry przykrywamy liśćmi wina i/lub kapusty, zalewamy jednym kubkiem wody (300ml), kładziemy na wszystko talerz aby krokiety przytrzymać w miejscu, i włączamy kuchenkę aż się woda lekko podgotuje. Polewamy krokiety sokiem z drugiej połowy cytryny, i dusimy na małym ogniu około 1-2 godziny, aż krokiety będą miękkie a ryż gotowy do jedzenia.

Podawać można na ciepło i na zimno. To jest oryginalny i bardzo klasyczny przepis, i jak widać zupełnie wegański. Bardzo polecam, bo są pyszne :)

Wegańska Wielkanoc

[Zdjęcia są z Flickr Creative Commons: 1, 2, 3, 4]

niedziela, 5 maja 2013

Podwójna Wielkanoc :)


Życzę wszystkim obchodzącym Prawosławną Wielkanoc wesołych i dobrych Świąt :) W Grecji Wielkanoc to święto ognia, świec, głośnej zabawy i nawet fajerwerków. Zamiast święconki dzieci niosą do kościoła pięknie ozdobione świece. A ja jestem szczęśliwa, bo co najmniej raz w roku mąż ma parę wolnych dni naraz :D
[Zdjęcie: Flickr Creative Commons, Autor: Rob Wallace]

sobota, 27 kwietnia 2013

Powiadomienie z przypomnieniem z przepisem ;)



Chciałam niniejszym jeszcze raz przypomnieć że:

1. Żyję i to dobrze, wesoło i po wegańsku ;)
2. Jeśli mnie tu nie ma to mnie tu po prostu nie ma :P To nie jest "obraźliwe" albo "głupie" albo "nieprofesjonalne" albo "nieprzyjemne", tylko jest tak jak jest, i jest dobrze :) Przynajmniej zaglądam codziennie na sekundkę, i sprawdzam czy nie ma komentarzy :)
3. Jako osoba ciężko i nieuleczalnie chora i tak nie mam kontroli nad moim życiem - a fakt że mam masę pracy i nadmiar potrzeby snu z powodu choroby nie zdarza się jedynie w pogorszeniach lecz tak samo, albo nawet w większym rozmiarze, gdy się zdrowie polepsza, a ciało czyści z toksyn w rekordowym tempie :D
4. Jako osoba pisząca blog prywatny, niekomercjalny, bajkowy i na frajdę, i tak piszę kiedy chcę - a dlaczego, mimo że wolałabym częściej, a nie mogę, wyjaśnia punkt 3
5. Mimo tego mam też pracę zarobkową. Istnieje również mąż, który nie jest ani zabawką ani gadżetem, które mogłabym odstawić na półkę albo wyłączyć (mimo że wiem że są ludzie którzy tak sobie wyobrażają małżeństwo, ale ja do nich nie należę). O całkiem normalnym życiu albo masie wolnego czasu (czy nawet tylko minimum czasu dla takich wybryków jak blog) to nawet mowy nie ma :P
6. Akcja "Wegańska Wielkanoc" nadal trwa, i kończy się jak już informowałam o tym, dopiero 09.Maja, aby weganie obchodzący Prawosławną Wielkanoc 05.Maja też mieli szansę dodać przepisy :) Ja obchodzę podwójnie bo mąż z Grecji, a Grecy też obchodzą Prawosławną Wielkanoc :)

Kawa karmelowa (pomaga na każdy problem :o)
Wychodzi jeden duży kubek, około 300ml

Składniki:
* kawa (instant albo gotowe espresso)
- u mnie instant Fair Trade, ilość według upodobań :)
* wrząca woda
* 1-2 łyżeczki syropu karmelowego (domowy albo kupny)
* 2-4 łyżeczki kakao instant w proszku
(takie co się samo rozpuszcza, słodzone lub nie), u mnie też Fair Trade
* brązowy cukier do smaku - znowu Fair Trade :)
* 1-2 łyżeczki (eko) śmietanki sojowej lub migdałowej lub ryżowej...itp
* syrop klonowy lub miód (opcjonalnie)

Zaparzamy espresso, lub sypiemy do kubka kawę instant według upodobań. Dodajemy - po kolei - kawę w proszku, kakao w proszku, brązowy cukier. Zalewamy wrzątkiem i/lub gotowym espresso. Mieszamy. Zostawiamy nieco miejsca w kubku, dolewamy ostrożnie (z boku kubka, nie chlustem w środek) śmietanki, dokładnie mieszając. Na koniec dolewamy 1-2 łyżeczki syropu karmelowego, i opcjonalnie łyżeczkę syropu klonowego lub miodu. Stawia na nogi nawet trupy :o)
zdjecie: flickr creative commons, autor: andrés nieto porras

piątek, 29 marca 2013

Banerki do akcji "Wegańska Wielkanoc" :)



W tym roku nieoczekiwanie przyszło mi przejąć opiekę nad akcją "Wegańska Wielkanoc". Po dyskusji na Vegespocie okazało się że akcja jest osierocona, i grozi jej całkowity brak w tym roku, dlatego taki szybki wrzut tuż przed rozpoczęciem Wielkanocy :o) Zapraszam do udziału, wszystkie wegańskie Wielkanocne przepisy są ok, a blog uczestniczący nie musi być koniecznie wegański :)

Regulamin jest prosty: Akceptowane są wszystkie przepisy które nadają się na Wielkanoc i jednocześnie są wegańskie - czyli bez jajek, bez nabiału i bez miodu (i logicznie bez mięsa, ryb, żelatyny, smalcu i innych dodatków pochodzenia zwierzęcego). Ja sama jem miód, ale wielu wegan z niego rezygnuje, dlatego proszę o przepisy bez miodu (lub jedynie z miodem jako alternatywa dodatkowa). Miody wegańskie (czyli sztuczne miody na podstawie syropu z cukru, co można przeczytać na etykiecie z tyłu słoika) lub syrop z agawy, klonowy itp są oczywiście dozwolone :)

Aby dołączyć do akcji należy zarejestrować się na Vegespot, wybrać przepisy do akcji, i będą dodane automatycznie :) Ponieważ tak późno się zaczęła, akcja trwa aż do połowy kwietnia, czyli do 14.04.2013 --> UWAGA: Z powodu wegan obchodzących Prawosławną Wielkanoc 05.05. cała akcja zostaje przedłużona do 09.Maja :D

Poniżej podaję obiecane alternatywne banerki, do wyboru, dla każdego coś dobrego (mam nadzieję :o) Wystarczy skopiować kod obok banerka i wstawić go do wersji HTML swojego posta :) Nie przymuszam do używania banerów, ale skoro jest tak wiele do wyboru bardzo proszę zastanowić się o dodaniu jednego z nich :)

Wegańska Wielkanoc  

Wegańska Wielkanoc  

Wegańska Wielkanoc  

Wegańska Wielkanoc  

Wegańska Wielkanoc  
[zdjęcia w banerkach są z flickr creative commons, 1, 2, 3, 4, 5]

niedziela, 24 marca 2013

Nareszcie: Oficjalne wegetariańskie menu we wszystkich szkołach i przedszkolach :D


Waśnie znalazłam ten artykuł w portalu Ekologia.pl:

Zielone światło dla diety wegetariańskiej w placówkach publicznych

Kotlet sojowy zamiast schabowego w przedszkolu czy szkole? Wegetariańskie menu może niedługo zagościć w placówkach oświatowych. Instytut Żywności i Żywienia uznał, że „dieta wegetariańska jest zdrowa i może być stosowana u dzieci”, tym samym wyraził zgodę na wprowadzenie do menu szkolnych stołówek dań wegetariańskich.

W wyniku Petycji Wegemaluch.pl Instytucje Państwowe, w tym najważniejsze w zakresie zdrowia – Ministerstwo Zdrowia i Instytut Żywności i Żywienia, uznały dietę wegetariańską jako właściwą, równorzędną i zdrową dla rozwoju dzieci na każdym etapie ich rozwoju. Ministerstwo Zdrowia wydało opinię, dzięki której rodzice mogą swobodnie stosować diety wybrane przez siebie dla swojego dziecka w instytucjach i placówkach publicznych.

„Przedszkola i żłobki nie mają podstaw prawnych, aby wymagać zaświadczeń lekarskich dotyczących żywienia dzieci wegetariańskich ani podważać zasadności stosowania żywienia wegetariańskiego. Jednocześnie należy zastrzec, że zagadnienie oceny stosowania diet bezmięsnych u dzieci w różnych wieku nie należy również do kompetencji organów kontroli. W związku z powyższym, organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej, które nadzorują warunki higieniczno-sanitarne w obiektach produkcji i obrotu żywności, nie mają podstaw prawnych do egzekwowania sposobu żywienia w obiektach żywienia zbiorowego (np. w szkołach, przedszkolach, żłobkach).” – czytamy w opinii przesłanej przez Ministerstwo Zdrowia.

MZ powołuje się na badania Instytutu „Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka”, które wskazują, że rozwój fizyczny u dzieci wegetariańskich przebiega harmonijnie i mieści się w granicach normy, choć generalnie są one szczuplejsze niż rówieśnicy, a rozwój intelektualny nieco tę normę przekracza.
>> Reszta artykułu znajduje się w portalu Ekologia.pl

Czyli jeśli ktoś wam zabrania żywić dziecko po wegetariańsku, lub "doradza" podawać mięso, to istnieje od teraz oficjalna ustawa Ministerstwa Zdrowia, udowadniająca że to jest nielegalne i błędne :D

[zdjęcia dzieci sa z flickr creative commons, 1, 2]

sobota, 16 marca 2013

Dlatego prowadzę ten blog...



Poniżej cała nieprzerwana godzina tylko przyrody, szumu wody, śpiewu ptaków i ciszy. Ani słowa, ani żadnych hec i wygłupiań, ani nic więcej. Polecam...


[zdjęcie jeziora w Grecji jest z flickr creative commons, autorem jest Theophilos Papadopoulos]

sobota, 2 marca 2013

Z serii magia przyrody raz jeszcze






Wideo znalazłam w Greckim blogu μονόλιθος. Więcej o filmie można przeczytać tutaj (po angielsku i po hiszpańsku): etereaestudios.com

poniedziałek, 18 lutego 2013

Krótka wrzutka: Witariańska czekolada Ombar :)



Wracając z pracy, jak zwykle zmęczona i smutna, wiedząc że za maksimum 1-2 godziny będę jak zwykle padać (takie są moje "normalne pracowite dni", a to już o nieba lepiej niż podczas głównej choroby, jak nie mogłam wcale pracować ani nic), zajrzałam do sklepu eko aby kupić nową butelkę soku z witaminami. I przy okazji dokupiłam parę innych drobnostek które tylko tam można dostać. Czekając przy kasie oglądałam pułki z czekoladami i ciastkami, z melancholią myśląc jak to nie mogę tego zjeść, bo bym padła jeszcze szybciej. A tu tak bym chętnie zjadła coś drobnego na słodko ;/ W tym momencie zauważyłam nowości nieco z boku, i między nimi były właśnie te witariańskie czekolady "Ombar" (strona po angielsku). Dosłownie mnie wołały z daleka ;)

Krótko: Są cudowne :D Ale nie sam smak który niby lepszy, smakuje dobrze, ale nie inaczej od innych szlachetnych czekolad. To wynik jest rewelacyjny :D Naprawdę witariańskie cudeńko (raw food, czyli wszystkie składniki są 100% na surowo). Po zjedzeniu (czekolada jest mini, czyli to po prostu batonik, a waży 38g), nie tylko nie czułam się ciężko ani smutna ani zmęczona, wręcz przeciwnie, nagle poczułam się tak ożywiona i orzeźwiona, że do teraz wieczorem biegam pośpiewując, i nic a nic ze zwykłego padania i wycieńczenia :D

Jedynym minusem jest bardzo wysoka cena: 2,60€ za mini batonik :P Mimo tego na serio wyznaję że od dziś będę te cudeńka kupować regularnie :D Bo żadna inna czekolada tak na mnie nie zadziałała. Żyć się chce a nie umierać :D

[Uwaga: Ten wpis był "sponsorowany" ekskluzywnie przez moją własną prywatną portmonetkę i moje własne prywatne łakomstwo :o)]

poniedziałek, 11 lutego 2013

Przepraszam...



Przepraszam, jeśli kogokolwiek kiedykolwiek moje zbyt gorączkowe komentarze przeraziły lub okaleczyły. Ja naprawdę byłam gorączkowa jak je pisałam :-( Mój mózg niestety nie jest taki jak był dawniej, część została zniszczona przez chorobę. Taka jest ta chole**a prawda :-( Wiem że nie można mieć tylko przyjaciół, ale przynajmniej nie myślcie o mnie tak źle jak o kimś kto kaleczy innych celowo. Ja za każdym razem zapadam w ziemię ze wstydu, po odkryciu co znowu za bzdury plotłam w gorączce - owszem, jest tak źle że je zapominam, i odkrywam tylko później przypadkowo :-( Mam swoje pomysły i swoje zdanie, ale niestety bywa że to zdanie zostaje opisywane w sposób po prostu durny :-(

Przepraszam i proszę w razie czego o usunięcie komentarzy. Nie jestem wrogiem nikogo, szczególnie w Polskiej blogosferze. Nie z każdym można się dobrze porozumieć, ale można to przynajmniej spróbować... Nie zamierzam tych błędów powtarzać, w ramach dobrych zmian w Nowym Roku pracuję nad kontrolą tego co wolno mi w ogóle robić jeśli mam gorączkę :-(

niedziela, 27 stycznia 2013

Dzień Pamięci Ofiar Holokaustu


Dziś jest Międzynarodowy Dzień Pamięci Ofiar Holokaustu. Ponieważ jedna trzecia mojej rodziny została zamordowana przez nazistów podczas wojny, a w dzisiejszych czasach znowu pojawiają się niebezpieczne ruchy nazistowskie, i to w całej Europie, chciałam przypomnieć o pradawnej mądrości że "fatalne zdarzenia które się zapomina zwykle się powtarzają". Niech pamięć niewinnych zamordowanych pomoże nam wzrosnąć ponad koszmary fanatyzmu i nieludzkiej przemocy.

środa, 16 stycznia 2013

♪ Gloria Gaynor ♫ Jestem taka jaka jestem ♪


I am what I am
I am God's own special creation
So come take a look
Give me the hook or the ovation
It's my world
That I want to have a little pride in
My world
And it's not a place I have to hide in
Life's not worth a damn
Till you can say
I am what I am
I am what I am

I am what I am
I don't want praise I don't want pity
I bang my own drum
Some think it's noise I think it's pretty
And so what if I love each sparkle and each bangle
Why not try to see things from a different angle
Your life is a sham
Till you can shout out: I am what I am

I am what I am
And what I am needs no excuses
I deal my own deck
Sometimes the aces sometimes the deuces
It's my life
That I want to have a little pride in
My life
And it's not a place I have to hide in
Your life is a sham
Till you can shout out: I am what I am
I am what I am

I am what I am
I am what I am
I am what I am
I am what I am

I am what I am
And what I am needs no excuses
I deal my own deck
Sometimes the aces sometimes the deuces
It's my life
That I want to have a little pride in
My life
And it's not a place I have to hide in
Your life is a sham
Till you can shout out: I am what I am

I am I am I am useful
I am I am I am strong
I am I am I am worthy
And I do belong

I am what I am
I am what I am

I am I am I am good
I am I am I am true
I am I am somebody
I am as good as you

I am what I am
I am what I am


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...